Karolina najlepszą zawodniczką V wakacyjnego turnieju

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

KarolinaKarolina Pikul okazała się najlepszą zawodniczką V Letniego Turnieju, który rozegrano w naszym klubie. W finale pokonała Roberta Peckę

Karolina jest wychowanką klubu „Ósemka”, kilkunastokrotną mistrzynią Polski, swego czasu była piątą bilardzistką Europy. Karierę zakończyła już ładnych parę lat temu, po powrocie z Wysp Brytyjskich zamieszkała wraz z rodziną w Gdańsku, ale wciąż potrafi trafiać do łuzy.

 

Tym razem w szranki stanęło nie tak mało jak na wakacyjną porę, bo 16 osób. W tym gronie znalazł się Adam Wisz, niedawny triumfator mocno obsadzonego turnieju w klubie „Kula”, oraz Jerzy Gonet, mistrz rankingu w ostatniej edycji zawodów „Nie lubię poniedziałków”. Adam znajdował się jednak pod presją czasu i większej roli w turnieju nie odegrał. „Jerry” z kolei w drugiej rundzie uległ Karolinie, a potem przekonał się, że jej mąż, Grzegorz, też potrafi grać w kulki (1:4).

Karolina przed meczem z Jurkiem pokonała Marcina Kosterę, w trzeciej rundzie trafiła na Roberta Peckę i... przegrała do zera. Na lewej stronie drabinki poradziła sobie jednak dość łatwo z Marcinem Takczykiem (4:1) i mogła się szykować do półfinału, czyli starcia ze Sławomirem Bratkiem. Ten drugi zrobił ostatnio konkretne postępy, ale na „Karolcię” było to za mało. Przegrał 1:4.

Robert w drodze do finału, oprócz Karoliny, pokonał Pawła Świątka (4:0), wspomnianego Adama Wisza (4:2), a w półfinale, choć chwilami grał pod publiczkę, szybko rozwiał marzenia Tomasza Ryznera o finale (4:0).

W meczu wieczoru było trochę zaciętej gry, ale też trochę luzu, nieprzesadnej napinki. Ostatecznie lepiej na tym wyszła Karolina, która wzięła udany rewanż, pokonując popularnego „dziadka” 4:2.  

- Nie mówię, że w finale nie chciałem wygrać, ale byłem jednak trochę mniej skoncentrowany niż w tym pierwszym meczu z Karoliną. No i zasłużenie przegrałem – wyjaśnił Robert, który między turniejami trenuje sporadycznie. – Jestem walczakiem, ale wiem też, że są młodsi, lepsi zawodnicy i pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Z drugiej strony planuję kupno markowego kija i mam nadzieję, że jeszcze dorzucę do swej gry trochę jakości.

Karolina, która oprócz dobrej gry, prezentowała w Rzeszowie efektowne tatuaże, nie kryła satysfakcji ze zwycięstwa. Tym bardziej, że od wielkiego dzwonu sięga po kij, którym zdobywała medale Mistrzostw Polski

- Byłam ze trzy razy w gdańskim Green Clubie i to tyle. Brakuje czasu, a w weekendy też mam co robić – mówiła „Karolcia”, która przyznała się również, że bilard nie bawi jej tak, jak jeszcze kilka lat temu. – Można powiedzieć, że straciłam dawną zajawkę na ten sport. Mam nadzieję, że ona jeszcze wróci. To nie znaczy, że źle się bawiłam na tym turnieju. Grało mi się fajnie, miło też było spotkać starych znajomych – dodał na koniec.

W następny poniedziałek Letni Turniej nr 6. Zapraszamy. Początek – godzina 18.

Udostępnij
Copyright © 2019 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.