„Seba” śrubuje rekord – wygrał czwarty raz z rzędu

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

sebastian kr

Sebastian Krupa nie zwalnia tempa – już po raz czwarty z rzędu okazał się najlepszym bilardzistą turnieju „Nie Lubię Poniedziałków – Stół na Pół”. W finale zawodów nr 8 pokonał Arkadiusza Nawojskiego, który oddał mecz... walkowerem.

 

Sebastian nie miał wcale łatwej drogi do finału.

Już w pierwszej rundzie twardy opór stawił mu Łukasz Pasternak, który przegrał tylko 2-3. W kolejnej rundzie „Seba” pokonał 3-1 Grzegorza Gwizdaka i tym samym uzyskał awans do ćwierćfinału. Tam Sebastian zmierzył się z Janem Cyrulem i pokonał popularnego „’Johnyego” 3-0.

 

Najciekawszy mecz „Seba” zaliczył w półfinale, gdzie skrzyżował rękawice z Robertem Pecką. – Robert był lepszy, ale niechcący wyciągnął do nie rękę. Przy wbijaniu ósemki wpakował biała do łuzy, potem zostawił mi dziewiątkę w łuzie i dzięki temu wygrałem trzy do dwóch – stwierdził bohater wieczoru.

 

Arek rozpoczął swoja drogę do finału od zwycięstwa 3-1 nad Jakubem Mierzwą. W drugiej rundzie miał ciężką przeprawę z Janem Cyrulem, którego ograł 3-2. – Różnie mogło się to skończyć. Miałem trochę szczęścia w tym meczu – przyznał szczerze Arek.

 

W ćwierćfinale Arek nie musiał podchodzić do stołu, bo Jerzy Gonet nie dotrwał do meczu, przedwcześnie opuścił Ósemkę i tym samym przegrał walkowerem. W półfinale już tak lekko nie było. Mirosław Dąbrowski nigdy łatwo nie oddaje pola i tak tez było tym razem. – Mecz był zacięty. Mirek miał swoje szanse, ale ostatnie słowo należało do mnie. Wygrałem trzy do dwóch – mówi Arek.

 

Rzadko to się zdarza, ale czasem się zdarza – finał nie odbył się, ponieważ Arek zrezygnował z gry w finale i bez walki oddał mecz rywalowi. – rano musiałem wstać do pracy, drugi półfinał się przedłużał i choć z bólem, to jednak odpuściłem finał – wyjaśnił nam Arek.

 

W Jackpocie ponownie zagrało trzech bilardzistów. Robert Pecka po rozbiciu nie doczekał się, aby jakaś bila trafiła do celu. Hubert Baran owszem, ale nie miał szans, aby kontynuować grę. Dość blisko szczęścia była Sławomir Bratek. Powoli czyścił stół, ale źle sobie wyszedł na bile numer 6, nie trafił jej i szansa na wygraną przepadła.

 

Następny turniej za dwa tygodnie w poniedzialek18 listopada z uwagi na przypadające 11 listopada święto. Będzie to dziewiąty, przedostatni w fazie eliminacyjnej turniej. Początek – godzina 18.

 

 

 

 


Udostępnij
Copyright © 2019 Sportowy Klub Bilardowy Ósemka. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.