Masters popisem Sebastiana Hołówki. Puchar za ranking dla Sebastiana Krupy.

Drukuj

hOŁÓWKOEkstraklasa zobowiązuje – tak można podsumować zawody Masters, które zwieńczyły w Ósemce kolejną edycję turnieju „Nie lubię poniedziałków – Stół na pół”. Najlepszym z grona szesnastu graczy został Sebastian Hołówko, który kilka tygodni temu z ekipą Reslogistic Trójkąt fetował awans do bilardowej elity. W finale pokonał Sebastiana Krupę, który szalał w turniejach eliminacyjnych i otrzymał puchar za wygranie rankingu.

 Niewiele brakowało, aby Hołówko nie zagrał w Mastersie. Przed początkiem dziesiątego turnieju eliminacji zajmował w rankingu 17. pozycję i początkowo nie zaprzątał sobie głowy awansem do szesnastki. – Nie zagrałem w czterech czy pięciu turniejach, ale Mirek Dąbrowski uświadomił mi przed dziesiątym turniejem, że jeśli wygram, awansuję do Mastersa. No i wygrałem – mówi „Seba”.79288335 2774924425879054 3536833236711768064 o

W pierwszej rundzie bohater dnia trafił na swego późniejszego, finałowego rywala. Wygrał 3:1, ale nie był to spacerek, bo przez chwilę pachniało wynikiem 2:2. – Mogło się tak zdarzyć, ale Sebastiana popełnił błąd, wykorzystałem sytuację i obyło się bez nerwówki – opisuje triumfator sobotniego turnieju, który w kolejnych rundach odprawił z kwitkiem wspomnianego Mirka Dąbrowskiego (3:0), następnie Roberta Peckę (3:1). W półfinale ponownie odbył się pojedynek Hołówko – Dąbrowski. Tym razem „Miro” ugrał partię.

Sebastian Krupa po wspomnianej porażce na otwarcie z późniejszym zwycięzcą zawodów trafił na lewą stronę drabinki turniejowej. – I mogłem szybko odpaść. Na szczęście w meczu z Piotrkiem Nowakiem miałem trochę szczęścia i wygrałem 3:2 – mówi Sebastian, który w eliminacjach uzyskał cztery, rekordowe wygrane z rzędu. W kolejnych meczach wygrał 3:1 z Arkadiuszem Nawojskim, 3:2 z Januszem Stawarzem, 3:1 z Robertem Pecką i tym samym zameldował się w półfinale. W nim wypunktował 3:0 Sławomira Bartka i mógł się szykować do rewanżu ze swym imiennikiem.

Główna rozgrywka emocji jednak nie dostarczyła emocji, bo zawodnik Reslogistic Trójkąta trzymał fason, wbijał, co miał wbić i wygrał 3:0. – Mecz bez większej historii. Byłem ze trzy razy przy stole, Sebastian jest w formie i wygrał jak najbardziej zasłużenie – przyznał zwycięzca rankingu.

- Przed rozpoczęciem mastersa interesowała mnie tylko wygrana w całym turnieju. Zachowałem spokój, opanowanie, nie robiłem większych błędów i dopiąłem celu, z czego jestem bardzo zadowolony – podsumował triumfator turnieju, który w nagrodę otrzymał puchar i 500 złotych. – Klucz do sukcesu? Trzeźwy umysł. Na procenty pozwoliłem sobie dopiero po finale – uśmiecha się „Seba”.

W Jackpocie po raz pierwszy wylosowanych zostało aż pięciu zawodników (tylko pierwszy mógł zgarnąć pełna pulę, pozostali po 20 procent kwoty).

Przed szansa stanęli Piotr Nowak, Arkadiusz Nawojski, Sławomir Bratek, Robert Pecka i Sławomir Pasternak. Najbliżej szczęścia był Bratek. – Po rozbiciu jedna z bil wpadła do łuzy i ustawiło mi się kombi na dziewiątkę. Nie było za bardzo trudne, ale brakło dokładności i szansa przepadła – przyznał Sławek.

Kolejna edycja turnieju już w nowym roku. – Wystartujemy pewnie w drugiej połowie stycznia – informuje Janusz Stawarz, szef Ósemki.